poniedziałek, 3 marca 2014

Odcinek 13 ,,Gdy dorastamy"

Sul sul,
dzisiaj kolejny odcinek z  życia rodzinki White! Miało być wcześniej, no ale cóż. Jest trochę później. Dodatkowo mam jeszcze dwie nie przeczytane pracę na konkurs. Chyba pamiętacie, że już niemożna wysyłać? Odbiegłam od tematu więc zaczynamy!

Choć zapowiadało się na imprezę nie było jej. Chodzi oczywiście o imprezę urodzinową dla maluchów. Dorastamy :)
Na początek James dlatego, że jest starszy.
Zezol.
Przed...
...i po, tak stylowo.
A oto jego pokój, oraz prezenty, tablet i pianinko. Szkoda, że później dowiedziałam się, że nie może na tym grać :P.
A teraz Dawid.
Jupi.
Kojarzy mi się z małym Gordonem od Madzi.
Tak normalnie ale i stylowo.
Taki pokoik, przy komputerze tablet oraz prezent, robimy eliksiry.
Ale został jeden torcik, dla Tadeusza. Tadek robi się dorosły.
I dorosły :D.
Kojarzy mi się z Jamesem Bondem. Jestem White, Tadeusz White :D.
Bracia szybko się zaprzyjaźniają.
Wiosna przyszła. A na niezamieszczonym obrazku 1# widzimy pieski bawiące się przy domu.
A na zamieszczonym obrazku 2# jelonek, po raz pierwszy widzę jelonka z tak bliska.
James cieszy się z okazji urodzin.
I tak się złożyło, że jeden wyrósł mi na nieśmiałka, a jeden na imprezowicza.
Słodiaaaka :*.
Dlatego, że Tadek ma wolne (bo wziął w poprzednim odcinku) jedziemy na wycieczkę.
Prosto na festiwal simowy, zawsze je lubiłam. Szczególnie jak mój sim występował.
Podoba im się.
A mali się bawią.
I dostał.
A teraz tu. Popatrz tam dalej a zobaczysz coś... dziwne skojarzenia :P.
Ten pies coś wyczuł, coś dziwnego w powietrzu...
A tu obiadek.
Ten pies... jest dziwny, bardzo dziwny...
Tadzio poznaję sąsiadów.
A wiecie, że Tadeusz był w szkole prywatnej dla hipisów?
James ciągle lubi Bum bum.
Poznajemy dalej...
Uczymy śpiewać.
I kolejny sim na scenę.
Dawid lubi Skarpetę.
James lepiej śpiewa.
Połączenie auta z lodami i toyoty.
Jedziemy na basen.
Pływanko.
A jak fajnie skoczyli :D.
Am i Tad uczą się podstaw nurkowania. Fajnie, bo ja nawet pływać ledwo umiem :P.
Na a uczyli, że obcych się nie chlapie, no i uczyli.
Zaczyna padać więc wracanko do domu.
Kolacyjka.
A co się je na kolację, lody!
A Amanda ulubiony soczek.
James nie może zasnąć. Budzi go coś pod łóżkiem...
Demony, zjawy... Czy jak tam chcecie.
James nie wie co robić, nie chce wyjść na siusiu majtka.
Więc idzie na kanapę.
A tu wesołe zakończenie dnia.
No i zemdlał. No w matkę się wcielił, no patrzcie TU!
No ale już śpi.
Jeszcze raz przepraszam za tak małą obecność na blogu. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Ale nie przedłużając. Czytajcie, komentujcie, obserwujcie. A ja się żegnam. Nara.
Margaret von Cats=^.^=

Pogrywaj z Urodzinami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz