niedziela, 1 czerwca 2014

Klątwa Elizabeth-Epilog

Sul sul,
jest to koniec (ten prawdziwy) opowieści który wyjaśnia co dalej działo się w życiu Paulin. Oraz moje końcowe gadania. Zapraszam.

Uwaga! Nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za: błędy interpunkcyjne, ortograficzne i fabularne. Nic nie zmieniałam w historii. Niektóre treści mogą być nieodpowiednie dla osób młodszych. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Jednak pewnie wszyscy wiedzą, że ona zestarzeję się i umrze. Nie myślałam wtedy o tym. Dopiero gdy skończyła studia, znalazła pracę i założyła rodzinę. Wszystko ma swój koniec. Prócz mnie. Jeśli i już mowa o mnie to co się zemną stało? Spełniłam marzenia. Otworzyłam QueenBar. Wkrótce stał się popularny i w całym kraju można było znaleźć QueenBar. Zostałam też projektantem mody. A jeszcze później modelką. Stałam się sławna. Wiedzieli, że jestem wampirem, ale nie super wampirem. Moje włosy, można powiedzieć, że to efekt uboczny. Rosną bardzo szybko i wciąż muszę je podcinać. Minęło 60 lat, a ja stoję w miejscu. A Victoria umarła. Leży koło swego męża Sebastiana na cmentarzu. Piszę tam "Nasz wieczny ogień w sercu".
Wybrałam wtedy się w podróż. Dookoła świata. Rzuciłam wszystko. Nawet nie wzięłam swoje rzeczy. Widziałam jak świat się zmienia. Na gorsze. Nie chciałam już na to patrzeć. Chciałam popełnić samobójstwo, być z bliskimi. Ale nie muszę jeść, nie muszę oddychać, próbowałam się utopić, nic. Strzeliłam nawet sobie kulką i się podpaliłam. Kula tylko się odbiła, nie została rysa. A ogień tylko płonął na moim ciele nic mi nie robiąc. Przedawkowałam leki, rzuciłam się ze skały, cięłam się, nic. Przestało to mieć sens, te próby samobójstwa. W końcu znalazłam gdzieś kont. Kupiłam mieszkanie niedaleko morza. Usiadłam wtedy w fotelu i przypominałam sobie całe swoje życie.
Nie wiem ile czasu minęło czasu gdy skończyłam retrospekcję. Przestałam patrzeć na zegary i kalendarze. Jednak wiem, że tamto życie było kruche i łatwo było można je zakończyć. Nieśmiertelność ma plusy. Teraz nie muszę się ograniczać. Popatrzyłam po raz pierwszy na kalendarz w telefonie od bardzo dawna. Godzina 06:49, 27 lipca 3524 roku. Zaczynał się dzień. I zaczęłam myśleć co dziś porobię.
*
I o to oficjalny koniec.
Jeszcze jedno. Kilka osób pytało mnie przy wysyłaniu prac czy sama je będę oceniała, oraz kilka osób po konkursie zarzucało mi w e-mailach (jakby nie mogli w komentarzach -_-), że wybrałam niesprawiedliwie zwycięzców. Więc na jedno i drugie pytanie odpowiadam, że sprawdzałam ze znajomymi, tak by było sprawiedliwie. Razem ustaliliśmy "ranking", że tak się wyrażę najlepszych prac i nikogo nie wywyższałam tylko dlatego, że jest sławny (były takie e-maile, że trzecie miejsce miała Diana bo ma bloga -_-). Nie patrzyliśmy na to gdy ocenialiśmy. Patrzyliśmy wspólnie tylko na historię i na zdjęcia (czy zgadzają się z opowieścią, bo niekiedy było tak, że ktoś w opowiadaniu np.: ma blond włosy, a na zdjęciu ma czarne i dopiero po kilku minutach orientuję się, że coś jest nie tak). Koniec komunikatu.
Więc jeśli chodzi o historię daje jej 8/10. Jest to moje zdanie. Klątwa w tytule jest mylna. Chodzi tu głównie relacjami między siostrami i o tym, że powinniśmy rozmawiać o problemach. Jeśli chodzi już o tą klątwę. Czasem jest tak, że jakaś przygoda nie zmienia nic w życiu bohatera (ale to rzadkość) lub trochę. Tutaj choć jak już mówiłam klątwa jest tylko pod tytułowa to bardzo się zmieniła Paulin. A jeśli jesteśmy przy niej to chciałam bym zadać pytanie Miji, czy jej nazwisko (Queen) jest od głównego bohatera serialu Arrow? A jeśli chodzi o samą opowieść to czasem mam wrażenie, że jest pisana na szybko, ale tylko niektóre momenty. No i nie wiem o czym mam pisać więc powtórzę oceniam tą historię na 8/10. Jeśli macie do mnie pytanie dotyczącą historii, co sądzę o jakieś scenie czy coś to pytacie w komentarzu, a nie w e-mailu.
Niedługo znów wrócę do opisywaniu przygód moich rodzin, ale to może jeszcze chwilę poczekać.
Ja na razie się żegnam. Milion i jeden całusów. I jeszcze więcej z okazji dnia dziecka :D.
Margaret von Cats =^.^=
Pogrywaj z końcem Historii
(nareszcie)

6 komentarzy:

  1. Właśnie skończyłam czytać i czas napisać opinie. Może być albo za długa, albo za krótka, więc zapraszam :P
    Na początku dodam, że sama piszę coś typu powieść, więc wiem, że trudno jest znaleźć ciekawy pomysł, a później go poprowadzić...
    Pomysł na historię wydaje mi się dość popularny; jakaś życiowa nieudacznica odkrywa coś, co odmieni jej życie itp.
    Jednak np. docinki Victorii nadawały historii urok. Koniec również mi się podobał, może dlatego, że sama nigdy nie znajdę się w takiej sytuacji jak P. (choć kto wie? :P), lecz jednym słowem jest z niego zadowalana.
    Nie mam pojęcia, co jeszcze napisać, historia podobała mi się tak 7/10. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pomysł z nieudacznicą jest lepszy niż jakaś rozpieszczana lalunia i nagle jej życie się zmienia na gorsze.
      Raczej pogodziła się z faktem, że jest nieśmiertelna niż jest z tego zadowolona, przynajmniej ja mam takie wrażenie.

      Usuń
  2. Interesujące historia, ciekawa fabuła, co tu dużo pisać. Czekam na kolejne opowiadania w twoim wykonaniu :)
    http://sensitivesims.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie moje opowiadanie, tylko Miji. Zrobiłam konkurs na historię :)

      Usuń
  3. Nie chciałam, abyś to Potraktowała jako hejt.
    To, że się pogodziła zauważyłam, po prostu ja bym chyba sobie w takiej sytuacji nie poradziła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie traktuję to jako hejt, tylko mówię (czytaj: pisze) swoje zdanie :)

      Usuń